USA - Kochaj albo ...


Pierwsze swe kroki na Malcie nowa ambasador USA skierowała do Groty św. Pawła w Rabat. Było już niebezpieczeństwo, że placówka się zamknie lub ograniczy działalność - długi czas był tylko Charge's affairs . Uzasadnienie - by odchudzić administrację z czasów szaleństw DOGE - Musk. Satyra zwija się z bólu bo przecież wytrąca im z rąk wszystko - czym było Doge City każdy rewolwerowiec wie ! (i ja bom odwiedził)

Słyszała? Naszemu sąsiadowi ogiera ukradli, a taki był ładny, amerykański!


Pani Somers Farkas 


https://mt.usembassy.gov/

Maltańczycy kochają Amerykę głównie chyba z sentymentu. Tysiące ich tam mieszka od czasów wielkiej powojennej emigracji zarobkowej. Zadaniem Głowy Państwa jest właśnie utrzymywanie kontaktów z diasporą maltańską.  

Łączy nas kilka ciekawych wątków dawnej historii, które spajają maleńką Maltę z potężnymi Stanami Zjednoczonymi. Zamorski sojusznik zawdzięcza wyspiarzom pomoc w czasie walk o niepodległość, której 250. rocznicę właśnie obchodzono. Kontyngent Maltańczyków walczył po stronie stanów przeciw despocji Imperium Brytyjskiego ...tylko że trochę później sami dobrowolnie oddali się w ręce tego samego imperatora - Jerzego III ! 
Jeden z odlewów dzwonu Liberty Bell w Filadelfii jest autorstwa migranta z Bormla.


Lecąc na Maltę mamy z góry widok na ogromniastą ambasadę w Ta'Qali. Widać i korty i basen - kompleks wygląda jak baza dowodzenia na inwazję ! Kilkanaście budynków i zapewne też i podziemia...

Ambasadorska rezydencja jest za to w Attard. I jak na Amerykę musi być GREAT - ma aż 30 pokoi a kiedyś zajmował ją niedawno zmarły Brytyjczyk Desmond Morris. Napisał będąc na archipelagu Human Zoo. Spotykał się z D. Attenborough i wybierali się m.in. na Filflę. 

Kazimierz Pawlak: U nich pewnie i pszczoły sto razy większe.





























Regularnie przejeżdżając przez Ta'Qali w drodze do Mdiny czasami widzimy flagę do połowy masztu - najczęściej w dniu kolejnej strzelaniny lub śmierci polityka.

Byłem za Wielką Wodą - fascynacja 'hameryką' po zobczeniu setek westernów a później i filmów Woody Allen'a pchnęły mnie do kraju Coca-Coli, ogromnych przestrzeni, mega korporacji i ostoi demokracji ...ale to był rok 1997. Wiele wody upłynęło w Niagara Falls ...USA przy obecnej administracji to farsa. 
Trudno dziś kochać Amerykę ale jak mówił Pawlak w "Kochaj albo żyć"  - przyjdzie przywyknąć 
 





















Komentarze

Popularne posty