Okowita - czyli oh, James.
Walnąć grzydyla, płukać żyły, zalewać robaka eh! „Pod Mocnym Aniołem” Pilcha to jakby moja biografia. Wlewałem w siebie już wszystko, nawet Szannel No.5 (oj luba zasadziła mi za to tęgiego kopa), zimą Borygo (szwagrowskiemu ze Stara spuściłem, ten rzucił we mnie lewarkiem – i trafił w meblościankę; „Agatka” poszła w drzazgi). Nabzdryngolić się od czasu do czasu to jakby nasz obywatelski obowiązek ale tu ważna uwaga - „taki malutki wypijesz, dwa dni nieprzytomny jesteś” to po tej angielskiej wódzie na myszach (Miś) - paskudztwo. My Polacy mamy najlepsze gorzały i szlus!
Właśnie wpadła mi w trzęsące z przejęcia ręce wódzia jak kryształ Paderewski się nazywa, nowość na skale. Łączy nasz pasja do ...muzyki (sic!) Perlisty ten trunek wchodzi gładko (on the rocks lub neat) a po kilku setkach, wyłgasz się śpiewająco swej pani że wypłatę ci zbójcy zabrali albo że wspomogłeś cherlawą staruszkę. Do nabycia na Malcie w dobrych sklepach muzycznych tzn. alkoholicznych i przez to ślicznych (zrobiłem mały zapas bo zbliża się sobota – imieniny kota).
James Bond w „Dr. No” zamawiał „a medium Vodka dry Martini – with a slice of lemon peel. Shaken and not stirred please. I would prefer Russian or Polish vodka.” Jego arcywróg Ernst Stavro Blofeld ma dziś urodziny - 28.05 z Gdyni, syn Polaka i Greczynki - pisze I.Fleming w „Operacja Piorun”.
To jak, walniemy po setce ? Ze mną się fąfel nie napijesz ...Chlup!
http://maltaod.com/factory.html









Komentarze
Prześlij komentarz